piątek, 20 grudnia 2013

Cd. sprawy nazwisk: Chilecka, Galicka, Alicka (mojej praprabaci).

Przypomnę, że sprawa dotyczy nazwiska panieńskiego Marianny - żony Seweryna Wnuka, mego prapradziadka. Uwaga: w tym poście będą dwie Marianny - żona Seweryna i żona jego syna Mikołaja.

We wcześniejszym poście odnoszącym się do tematu pisałem: 

.......Dalej więc jest to sprawa nierozstrzygnięta. Myślę, że dopiero dotarcie do aktu małżeństwa jej syna Mikołaja i dokładne przeanalizowanie tego wpisu z 1891 roku,  wyjaśni tę sprawę. Jest też inny trop (kolejny!). Otóż na liście pasażerów płynących w 1907 roku do USA, odnalazłem Józefa Halickiego (Halitzki) z Niksowizny co by świadczyło, że rodzina o podobnym nazwisku mieszkała kiedyś w Niksowiźnie i być może to właśnie z niej pochodziła Marianna......

Od kilku dni posiadam już w/w akt ślubu Mikołaja i Marianny (a raczej  bardzo dokładne zdjęcie wpisu). W akcie tym, napisanym w języku rosyjskim wyraźnie napisane jest GALICKA. Moim zdaniem nie przesądza to jednak definitywnie sprawy. Rosjanie nagminnie zmieniali polskie nazwiska zaczynające się na h na literę g (w ich alfabecie nie ma litery h). Nazwisko więc równie dobrze mogło brzmieć Halicka - za Halicka przemawia fakt, że nazwisko to jest wymieniane w metrykaliach Niksowizny o czym już wspomniałem - natomiast Galickich nie ma i nikt z dawnych i obecnych mieszkańców nie kojarzy takiej rodziny. Za Halicka przemawia też nazwisko  Chilecka zapisane w akcie zgonu Wiktora - zniekształcone, być może źle zapisane przez księdza (co się często zdarzało) ale jednak w pamięci osób podających nazwisko - pisane przez h a nie przez g.
Jeszcze uwaga dotycząca nazwiska Alicki. Wg zebranego przeze mnie materiału rodziny o tym nazwisku występują tylko w metrykaliach dotyczących Małego Płocka i okolic. W przyszłości może się okazać, że nazwisko to jest swego rodzaju uszczerbieniem takich nazwisk jak: Halicki, Walicki, Kalicki itp. W rodach szlacheckich uszczerbienia (usuwanie pierwszej lub pierwszych liter nazwiska) nadawano np. nieślubnym synom. W rodach zubożałej, nie piśmiennej szlachty lub rodach włościańskich (chłopskich) mógł być to efekt złej wymowy tzw. niewyraźnej werbalizacji nazwiska przez osobę jąkającą się, sepleniącą lub też efekt nieuważnie słuchającego lub niewyraźnie zapisującego księdza. Osoby niepiśmienne znające jedynie wymowę własnego nazwiska nie mogły potwierdzić poprawności zapisanej formy. Stad też  w metrykaliach XIX wieku spotykam tak wiele zniekształconych nazwisk. 

Fragment  aktu ślubu Mikołaja i Marianny - podkreślenia dotyczą nazwisk 1. Wnuk, 2. Galicka, 3. Tyszko

Podsumowując - na tym etapie badań uważam, że nazwisko panieńskie Marianny brzmiało Halicka, jednak w latach 1870-1915 nazwisko zapisywane było jako Galicka. Należy też mieć na uwadze, że być może Haliccy i Aliccy to ten sam ród.

Wracając do aktu ślubu Mikołaja Wnuka i Marianny Tyszko to wynika z niego, że  ślub odbył się 22 stycznia (wg kalendarza juliańskiego) 3 lutego (wg gregoriańskiego) w 1891 we wsi Poryte. Świadkami byli Stanisław Klimaszewski i Konstantyn L??ciński. Seweryn (ojciec Mikołaja) już w tym czasie nie żył. Mikołaj wymieniony jest jako włościanin, robotnik - urodzony i zamieszkały przy matce w Niksowiźnie. Marianna Tyszka wymieniona jest jako córka nieżyjącego Jana i żyjącej Katarzyny z d. Kotowskiej. Marianna urodziła się i mieszkała u brata (przy bracie) we wsi Poryte. 
Mikołaja i  jego żonę Mariannę tzw. Mikołajkę opisywałem już we wcześniejszych postach.

Kościół w Porytem z połowy XIX wieku. To w tym kościele  ślub brali Mikołaj i Marianna.


czwartek, 12 grudnia 2013

Poszukiwanie prapradziadków Gugnackich.


Mój blog jest nie tyle o przodkach co o ich poszukiwaniu - osoby czytające go, niejako wraz ze mną  uczestniczą w poszukiwaniach, w analizie dokumentów, w zbieraniu relacji i wspomnień. W dzisiejszym poście przedstawiam kilka etapów poszukiwań prapradziadków - poszukiwań jak na razie bezskutecznych.

Rodzice mego pradziadka Ludwika Gugnackiego to jedyni prapradziadkowie których nie odnalazłem. W innych liniach idzie mi znacznie lepiej - mam już niektórych prapraprapradziadków (4 x pra) i nadzieję na więcej.
W jednym z wcześniejszych postów pisałem: 

Gugnaccy ze wsi Ptaki - dzieci Ludwika i Doroty.


Ludwik Gugnacki był moim pradziadkiem. Niestety przekazy rodzinne na jego temat są bardzo skromne. Ludwik z Dorotą bardzo wcześnie osierocili swoje dzieci, które nie potrafiły przekazać informacji o ich życiu, dokonaniach, następnym pokoleniom. Mnie do tej pory nie udało się odnaleźć żadnych matrykaliów bezpośrednio związanych z Ludwikiem i Dorotą. 

Od tamtej pory trochę się zmieniło. Znalazłem rodziców Doroty oraz jej siostrę. Niestety co do Ludwika mam tylko przypuszczenia z którymi dzielę się w niniejszym poście. 
Skoro nie mogę znaleźć rodziców Ludwika postanowiłem odnaleźć jego rodzeństwo i poprzez ich metrykalia odnaleźć rodziców Ludwika. W Ptakach, w czasach gdy żył mój dziadek Bronisław Gugnacki, żyli jego stryjeczni bracia: Florian, Antek i Bolesław. Pokolenie mojej mamy mówi o nich: stryj Bolek, Florek i Antek i pokrewieństwo między rodzinami jest oczywiste. Postanowiłem więc odnaleźć ojca trzech braci. Najpierw rozpocząłem od przepytania najstarszych mieszkańców wsi Ptaki. Wszyscy zgodnie twierdzili, że ojcem ich był  Stanisław - niestety co do żony Stanisława były już pewne rozbieżności. Pojawiły się imiona: Urszula oraz Katarzyna i żeby wyjaśnić definitywnie sprawę, zgłosiłem się do USC Kolno. Znając rok śmierci Bolesława Gugnackiego (1967 - moi rodzice i krewni byli na pogrzebie) poprosiłem o dane z aktu zgonu. Okazało się, że żona Stanisława miała na imię Justyna. Dzięki zgromadzonym wypisom metrykalnym szybko ustaliłem, że Justyna była z domu Gadomska i była rodzoną siostrą Doroty - żony Ludwika. Ustalenia moje potwierdzają przekazy rodzinne (relacje Adeli Gugnackiej z d. Ptak - żony Bronisława), która mówiła  o dziadkach swego męża, że ... bracia poślubili siostry.
Wg Adeli, Dorota po śmierci męża zamieszkała u siostry - jednak z jej przekazu wynikało, że siostra ta mieszkała na siedlisku Rafałowe lub z kimś z tego siedliska była spokrewniona lub spowinowacona. 
Oczywiście musimy do tego podejść ostrożnie - moja babcia Adela urodziła się w 1912 roku,  więc informacje o rodzicach swego męża znała tylko z dużo późniejszych przekazów. Mogła też pomylić pokrewieństwa, ponieważ Bolesław Gugnacki vel Bugnacki z siedliska Rafałowe ożenił się ze Stefanią Ptak - siostrą cioteczną  Adeli. 
Wracając do Stanisława - niestety podobnie jak w przypadku Ludwika, nie udało mi się do tej pory znaleźć żadnych metrykaliów, które wymieniają jego rodziców.
Postanowiłem więc wypisać wszystkich Gugnackich, którzy mogliby być  rodzicami Ludwika i w ten sposób (np. poprzez wykluczenie) odszukać interesujących mnie przodków. 

Wg przekazów Ludwik zmarł w wieku ok 40 lat (zmarł ok 1911 roku). Urodził się wiec około roku 1870. Przyjąłem więc, że wszyscy małżonkowie Gugnaccy ze wsi  Ptaki lub Samule (siostra Adeli - Eleonora wspomniała kiedyś, że rodzice Ludwika mogli pochodzić z Samulów), których dzieci rodzą się w latach 1850-1890 mogą być rodzicami Ludwika i Stanisława. 
Oto te małżeństwa:


1. Józef Gugnacki i Rozalia z Malinowskich - ich dzieci urodziły się w 1879, 1886, 1887 roku; mieszkali w Ptakach
2. Wojciech Gugnacki i Franciszka z Kulisiów - ich dzieci urodziły się w 1857, 1860 roku; mieszkali w Ptakach
3. Józef Gugnacki i Maryanna z Prusinowskich - ich dzieci urodziły się w 1853, 1854; mieszkali w Ptakach
4. Ignacy Gugnacki i Julianna z Sexcińskich - ich dzieci urodziły się w 1862, 1864, 1865; mieszkali w Ptakach
5. Maciej Gugnacki Agnieszka z Paprotów - ich dzieci urodziły  się w 1856, 1872, 1880; mieszkali w Ptakach 
6. Mateusz Gugnacki i Maryanna z Cieloszczyków - ich dzieci urodziły się w 1854, 1856, 1862, 1863; mieszkali w Ptakach 
7. Wojciech Gugnacki i Franciszka z Ptaków - ich dzieci urodziły się w 1845, 1850, 1872, 1874; mieszkali w Ptakach
8. Jakób Gugnacki i Barbara z Poredów - ich dziecko urodziło  się w 1877; mieszkali w Ptakach
9. Franciszek Gugnacki i Julianna Pupek - ich dziecko urodziło się  w  1882; mieszkali w Ptakach 
10. Wojciech Gugnacki i Marianna Trzcińska - ich dziecko urodziło się w 1885 roku - nie mam pewności czy rodzina pochodziła z Ptaków

Rodzinę Józefa Gugnackiego i Rozalii z Malinowskich , wykluczam ponieważ ich syn Stanisław, ożenił się z Katarzyną z Szewczyków a nie z Justyną z Gadomskich. 
Wykluczam też rodzinę Wojciecha Gugnacki i Franciszki z Ptaków ponieważ ich syn Ludwik zmarł w 1886 roku więc nie mógł być moim pradziadkiem. 

Pozostało 8 rodzin - ewentualnych moich prapradziadków. Mam nadzieję, że każdy nowy dokument do którego dotrę będzie przybliżał mnie do rozwiązania tej kwestii i mam skromną nadzieję, że nie tylko mnie to interesuje.









piątek, 6 grudnia 2013

Wykaz urodzonych i zamieszkałych we wsi Ptaki k/Kolna w latach 1565-1915 - cz.1

Do pracy nad tym wykazem skłonił mnie bogaty materiał jaki otrzymałem od p. Barbary z USA, której jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc.


Ten post to oczywiście próba stworzenia takiego wykazu. Nigdy nie uda się stworzyć pełnego indeksu osób urodzonych i zamieszkałych we wsi Ptaki w latach 1565-1915 - nie zachowały się źródła historyczne, które by na to pozwoliły. Jednak  mam nadzieje, że w ciągu kilku lat uda się stworzyć najbardziej wiarygodny i najpełniejszy wykaz na jaki pozwolą zachowane dokumenty. Jeśli tak, to wieś Ptaki będzie chyba jedyna wsią w Polsce mającą taki bogaty materiał genealogiczny.
Oczywiście rok 1565 musimy tu przyjąć dość umownie. W tym roku pojawiła się wzmianka w Lustracji Dóbr Województwa Mazowieckiego o młynie, który był budowany przez rodzinę Ptaków. Młyn ten w 1565 roku był jeszcze nie skończony więc jego budowa mogła rozpocząć się np.  rok wcześniej. Datę 1565 przyjmuję więc jako rok, w którym rodzina Ptaków mogła się osiedlić w tym miejscu i tu mogły przyjść na świat dzieci, które możemy uznać za pierwszych mieszkańców Ptaków. Oczywiście Ptaków w rozumieniu - młyn, który dał początek tej wsi. 
Rok 1915 też nie jest wybrany przypadkowo. W tym roku skończyły się czasy pewnej stabilizacji. Ofensywa pruska z początku 1915 roku wygoniła ludność Ptaków ze swych wiekowych siedzib. Dzieci mimo, że rodzice rodem z Ptaków rodziły się w okolicach Stawisk i w innych miejscach gdzie przyszło im znaleźć schronienie w czasie  tej  wojny. 
Okres po 1915 to też czasy, gdy już żyli nasi pradziadkowie i dziadkowie - to opowieści, które mam nadzieję znamy i pieczołowicie przechowujemy. To informacje  znacznie lepiej udokumentowane ale też odpowiednio chronione np. ustawą o danych osobowych. 
Jest jeszcze jeden powód dla których rok 1915 uznałem za graniczny. W tym roku przestano  w naszych kościołach pisać księgi metrykalne w języku rosyjskim - powoli zbliżała się niepodległość naszego kraju i tym samym nowy rozdział w historii narodu. Oczywiście wśród wymienionych osób będą też postacie, które żyły po 1915 roku. Umieszczam  je  ponieważ niewielką część swego życia zamieszkiwały we wsi Ptaki przed 1915 rokiem. Np. Eleonora Jusińska z d. Ptak urodzona w 1914 roku.

Poniżej zamieszczam spis zachowanych  ksiąg, które będą podstawą do sporządzenia tego wykazu. Oczywiście będę też korzystał z innych źródeł: opracowań Czesława Brodzickiego, akt Urzędu Stanu Cywilnego i innych zachowanych materiałów odnoszących się do tematu (w tym zasobów internetowych: ellisisland.org i familysearch.org)

Parafia Kolno
Akta urodzeń 1808-1814, 1816-1831, 1843-1848, 1854-1857, 1861-1870, 1890-1899, 1901-1910;

Akta małżeństw 1808-1818, 1820, 1822, 1825-1870, 1890-1894, 1899, 1901-1904, 1906-1910;

Akta zgonów 1794-1818, 1812, 1822-1870, 1890-1894,
1899, 1901-1904, 1906-1910;


Wykaz mieszkańców i osób urodzonych we wsi Ptaki k/Kolna w latach 1565-1915.

wykaz skrótów
LDWM- Lustracja Dóbr Województwa Mazowieckiego
Cz.B.KnM - Czesław Brodzicki  Kolno na Mazowszu
USC- akta Urzędu Stanu Cywilnego
AŁ- akta archiwum z Łomży
PR - przekazy rodzinne
FS - familysearch.org
EI - ellisisland.org


Chochowska Teofila z d. Ptak 18??-1??? urodzona w Ptakach, rodzice Jakub i Rozalia z d. Florczyk, maż Jan Chochowski syn Jana i Katarzyny z d. Wnuk; źrodło: AŁ(akt ślubu 1899/45)

Filipkowska Stanisława - patrz: Kozicka Stanisława z d. Filipkowska

Florczyk Rozalia - patrz: Ptak Rozalia z d. Florczyk

Gadomska Dorota - patrz: Gugnacka Dorota z d. Gadomska

Górska Aniela z d. Ptak 1870-1950, rodzice: Jakub Ptak i Rozalia z d. Florczyk, mąż Piotr Górski ze wsi Kolimagi, syn Józefa i Agnieszki Bubnackiej; źródło: AŁ(akt ślubu 1894/43, akt zgonu Anieli z 1950 roku)

Gugnacka Adela z d. Ptak 1912-2010, urodzona w Ptakach, córka Jana Ptaka i Małgorzaty z d. Prusinowskiej (z Zabiela). Mąż Bronisław Gugnacki. Adela mieszkała w Ptakach do roku 1974 na siedlisku zwanym do Adelci. Dzieci: urodzone po 1915; źródło: USC, PR
Gugnacki Aleksander 1909-1966, urodzony w Ptakach, syn Ludwika i Doroty z d. Gadomskiej; źródło: PR 
Gugnacki Bronisław 1904-1975, urodzony w Ptakach, syn Ludwika i Doroty z d. Gadomskiej, ożeniony z Adelą Ptak ze wsi Ptaki. Dzieci: patrz Gugnacka Adela z d. Ptak; źródło: USC, PR
Gugnacki Franciszek ur. ok. 1801, zamieszkały w Ptakach pod ówczesnym nr 6, żona Magdalena z d. Szewczyk; źródło: AŁ(akt urodzenia 1822/202)
Gugnacka Dorota z d. Gadomska 18??-1918. Żona Ludwika Gugnackiego. Mieszkała w Ptakach do ok. 1915 roku.  Zmarła w okolicach wsi Poryte w 1918 roku. Dzieci: Piotr Stanisław ur. 1897, Bronisław ur. 1904, Aleksandra ur. 190? Aleksander ur. 1909 źródło: PR
Gugnacka Katarzyna 1822-1??? urodzona w Ptakach  w domu pod ówczesnym nr 6, córka Franciszka i Magdaleny z d. Szewczyk; źródło: AŁ(akt urodzenia 1822/202)
Gugnacki Ludwik 18??-190? gospodarz lub sklepikarz ze wsi Ptaki, żona Dorota Gadomska. Dzieci: patrz Gugnacka Dorota z d. Gadomska
Gugnacka Magdalena z d. Szewczyk ur. ok. 1799 roku. Zamieszkała w Ptakach pod ówczesnym nr 6. Żona Franciszka Gugnackiego urodzonego ok. 1801 roku. Dzieci: Katarzyna ur. 1822; źródło: AŁ(akt urodzenia 1822/202)
Gugnacki Mateusz 1830-1??? gospodarz rolny ze wsi Ptaki; źródło: AŁ(akt urodzenia 1862/13 - wymieniony jako świadek)
Gugnacki Piotr Stanisław 1897-1955, urodzony we wsi Ptaki, syn Ludwika i Doroty z d. Gadomskiej, ożeniony z Władysławą ? ze wsi Ptaki, córki Teofili Pupek? i Władysława ? Dzieci: patrz Gugnacka Władysława z d. ? źródło: USC, PR
Gugnacka Władysława z d. ? ur. ok 1899, córka Teofili Pupek? i Władysława? (wyemigrował do USA). Dzieci: urodzone po 1915; źródło: USC, PR 

Jusińska Eleonora z d. Ptak 1914-2003, córka Jana Ptaka i Małgorzaty z d. Prusinowskiej (z Zabiela). Mąż Aleksander Jusiński. Eleonora mieszkała w Ptakach do roku 1928; źródło: USC, PR

Kozicka Stanisława z d. Filipkowska 1903-1988, córka Aleksandra Filipkowskiego i Eleonory Dudy, urodzona we wsi Dudy Nadrzeczne. Mąż Stanisław Kozicki. Dzieci: urodzone po 1915 roku; źródło: USC, PR
Kozicki Stanisław 1902-1987, syn Stanisława Kozickiego i Józefy z d. Samul, urodzony w Ptakach. Żona Stanisława Filipkowska; źródło: USC PR 

Piątek (Piontek) Barbara - patrz: Ptak Barbara z d. Piątek  

Ptak Adela - patrz: Gugnacka Adela z d. Ptak
Ptak Aleksandra 1894-19??, córka Jana Ptaka (1867-1928) i jego pierwszej żony Barbary z d. Piątek. Aleksandra mieszkała w Ptakach do ok. 1909 roku. Na stałe wyemigrowała do USA. Mąż Ignacy Kotkiewicz; źródło: FS, EI, PR 
Ptak Aleksandra z d. Gugnacka 190?-197? córka Ludwika i Doroty z d. Gadomskiej, mąż Jan Ptak (z Dudaków);  źródło PR
Ptak Aniela - patrz: Górska Aniela z d. Ptak
Ptak Barbara z d. Piątek (Piontek) 1871- ok. 1909, córka Stanisława i Anny Nikło, pochodziła ze wsi Czerwone, pierwsza żona Jana Ptaka urodzonego w ok. 1867. W latach 1892-1909 mieszkała w Ptakach. Dzieci: Stanisław, Aleksandra (wyemigrowała do USA), Bronisław, Wiktor; źródło: AŁ(akt ślubu 1892/59) PR
Ptak Franciszka (żona Jana) - patrz: Samul Franciszka z d. Ptak
Ptak Franciszka (żona Macieja) - patrz Samul Franciszka z d. Ptak  
Ptak Jakub I 1835-1895 gospodarz ze wsi Ptaki, syn Jana i Marianny Bajno, ożeniony z Rozalią Florczyk. Dzieci: patrz Ptak Rozalia z d. Florczyk; źródło: USC, PR 
Ptak Jakub II 1826-18??, gospodarz rolny ze wsi Ptaki; źródło AŁ(akt urodzenia 1862/13 - wymieniony jako świadek i chrzestny). Jakub I i Jakub II mogą być ta samą osobą.
Ptak Jan  właściciel młyna Ptaki, wzmiankowany w 1618 roku; źródło: Cz.B.KnM 
Ptak Jan 1867-1928, gospodarz, syn Jakuba Ptaka i Rozalii z d. Florczyk. Dwukrotnie żonaty - pierwsza żona Barbara Piątek, druga Małgorzata Prusinowski ze wsi Zabiele. Dzieci: patrz Ptak Barbara z d. Piątek oraz Ptak Małgorzata z d. Prusinowska; źródło: AŁ, USC, PR  
Ptak Małgorzata z d. Prusinowska 1889-1958, druga żona gospodarza Jana Ptaka. Pochodziła ze wsi Zabiele, jej rodzicami byli Franciszek Prusinowski i Franciszka z d. Kukawska. Dzieci: Adela ur. 1912, Eleonora ur. 1914, Anna, Antoni, Józef; źródło: USC, PR 
Ptak Rozalia z d. Florczyk 18??-1???  żyła w Ptakach w II połowie XIX wieku. Żona Jakuba Ptaka. Dzieci: Jan ur. 1867, Teofila, Aniela; źródło: USC, PR 
Ptak Stanisław, wzmiankowany w 1565, budowniczy młyna i jego właściciel do roku 1579;  źródło: LDWM, Cz.B.KnM
Ptak Teofila - patrz: Chochowska Teofila z d. Ptak

Prusinowska Małgorzata - patrz: Ptak Małgorzata z d.  Prusinowska  

Samul Aniela 1866-1869, urodzona i zmarła w Ptakach, córka Jana i Franciszki z d. Ptak; źródło: AŁ(akt urodzenia 1866/285, akt zgonu 1869/98).
Samul Franciszka z d. Ptak (żona Macieja) rolniczka,  urodzona w Ptakach ok. 1829 roku, zmarła w 1866, córka Jana (w 1866 już nie żył) Ptaka i Katarzyny (w 1866 jeszcze żyła) z d. Ptak, mąż Maciej Samul gospodarz rolny ze wsi Ptaki. Dzieci: Jan 1851-57, Katarzyna 1857-1866, Teofila ur. 1862; źródło: AŁ(akt zgonu Jana 1857/241, akt urodzenia Teofili 1862/13, akt zgonu Katarzyny 1866/115, akt zgonu Franciszki  1866/148)






Samul Franciszka z d. Ptak (żona Jana) urodzona ok. 1829 roku, mąż Jan  Samul gospodarz rolny ze wsi Ptaki. Dzieci: Katarzyna 1856-57, Aniela ur. 1866; źródło: AŁ(akt zgonu Katarzyny 1857/270 zgon zgłosił ojciec Jan i sąsiad Józef Szewczyk lat 50, akt urodzenia Anieli 1866/285)  
Samul Jan ur. ok.  1831, gospodarz rolny ze wsi Ptaki, żona Franciszka z d. Ptak urodzona ok. 1829. Dzieci: patrz Samul Franciszka z d. Ptak (żona Jana); źródło: AŁ(akt urodzenia1866/285). 
Samul Maciej 1829-1??? gospodarz rolny ze wsi Ptaki, żona Franciszka z d. Ptak urodzona ok. 1829. Dzieci: patrz Samul Franciszka z d. Ptak (żona Macieja); źródło: AŁ(akt urodzenia1862/13, akt zgonu żony Franciszki 1866/148). 

Szewczyk Antoni ur. 1818 roku w Ptakach, zmarł w 1829, rodzice Wojciech i Agnieszka z d. Waskiewicz; źródło AŁ(akt urodzenia1818/27, akt zgonu Antoniego z 1829).  
Szewczyk Magdalena - patrz: Gugnacka Magdalena z d. Szewczyk
Szewczyk Stanisław ur. ok 1785 roku, włościanin gospodarz ze wsi Ptaki; źródło: AŁ(akt urodzenia 1818/27 wymieniony jako świadek).
Szewczyk Wojciech ur. ok. 1772, włościanin rolny ze wsi Ptaki,  żona Agnieszka z d. Waśkiewicz ur. ok. 1789. Dzieci: patrz Szewczyk Agnieszka z d. Waśkiewicz; źródło: AŁ(akt urodzenia 1818/27 wymieniony jako ojciec dziecka)


Przypominam, że post ten jest ciągle w budowie - mam nadzieję, że większość znaków zapytania w przyszłości uda się zamienić na konkretne dane i daty. Osoby zainteresowane osobami wymienionymi w tym poście zachęcam do odwiedzania go co jakiś czas.
Natomiast pisanie całego wykazu zajmie kilka lat. Nowe osoby będę publikował  w osobnych postach jako Wykaz ....cz.2, .....cz.3  itd.
Oczywiście kiedy uda się już wypisać wszystkich urodzonych i zamieszkałych w Ptakach - spis ten uporządkuję wg kolejności alfabetycznej.







czwartek, 28 listopada 2013

Rodzina Kozickich ze wsi Ptaki k/Kolna.

Z rodziny Kozickich pochodzi moja babcia ojczysta (mama taty) Anna Wnuk.
Osób noszących nazwisko Kozicki jest w Polsce ok. 2300. Oczywiście wśród nich są potomkowie szlacheckich rodzin różnych herbów (znam siedem, którymi posługiwali się Koziccy), są potomkowie rodzin mieszczańskich jak i chłopskich. Na tym etapie trudno mi jednoznacznie powiedzieć coś więcej o pochodzeniu tej konkretnej rodziny. Wiem na pewno, że są rodziną napływową, niezbyt rozrodzoną na ziemi kolneńskiej. Metrykalia do których dotarłem jednoznacznie wskazują na osadnictwo tej rodziny we wsi Ptaki w połowie lat 50-tych XIX wieku. Jako pierwszego  wymieniłbym ....  
... więcej na:  www.szukamprzodka.pl


Stanisław Stasiowy Kozicki  (w środku)  ze swoimi zięciami: Franciszkiem Wnukiem (w marynarce i szaliku) oraz Wacławem lub Eugeniuszem Potasiem.




piątek, 22 listopada 2013

Akt chrztu z 1862 roku Teofili Samul ze wsi Ptaki

Dzięki uprzejmości pani Barbary mogę zaprezentować na swym blogu kolejny, ciekawy dokument, odnoszący się do genealogii rodzin ze wsi Ptaki.

Wymieniony w tym dokumencie Jakub (Jakób) Ptak, mógł być moim prapradziadkiem  a Katarzyna z Ptaków (w tym przypadku oznacza to nazwisko panieńskie a nie wieś) mogła być jego siostrą. Wspomniany w dokumencie Mateusz Gugnacki był starszym bratem mojej prapraprababki - Balbiny, którą opiszę w jednym z następnych postów. 

Treść dokumentu:
Wieś Ptaki
nr 13
Działo się to w Mieście Kolnie dnia szóstego Stycznia tysiąc Ośmset sześćdziesiąt pierw - (był początek stycznia więc ksiądz  omyłkowo zaczął pisać rok poprzedni) drugiego roku o godzinie pierwszej po południu.
Stawił się Maciej Samul gospodarz rolny we wsi Ptaki  zamieszkały, lat trzydzieści trzy mający w przytomności Jakóba Ptaka lat trzydzieści sześć tudzież Mateusza Gugnackiego lat trzydzieści dwa mający gospodarzy rolnych we wsi Ptaki zamieszkałych i okazał nam dziecię płci żeńskiej, oświadczając iż takowe jest urodzone w Ptakach  na dniu trzeciego Stycznia roku bieżącego o godzinie siódmej wieczorem z jego małżonki Franciszki z Ptaków lat trzydzieści trzy mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym przez niżej podpisanego odbytym nadane zostało imię Teofila a rodzicami jego chrzestnymi byli wyżej wymieniony Jakób Ptak i Franciszka Spinkowska.
Akt ten oświadczającemu i świadkom przeczytany przez Nas podpisany został. Oświadczający i świadkowie pisać nieumieją. 
Utrzymujący Akta Stanu Cywilnego Ksiądz Stanisław Konopko Proboszcz Parafii Koleńskiej.



Opisując treść aktu starałem się w miarę możliwości zachować oryginalną pisownie wyrazów.
Jeszcze mała dygresja na temat formuły:

Oświadczający i świadkowie pisać nie umieją. 

Ksiądz zwyczajowo wpisywał tę formułę - choćby po to by nie wpisywać chrztu od razu po zgłoszeniu. Często ksiądz zapisywał na karteczce imiona rodziców, dziecka, świadków a wpisu w książce dokonywał później. Formułą o nie piśmiennictwie  tłumaczył brak podpisów rodziców i chrzestnych w swej książce. 

czwartek, 14 listopada 2013

Historia wsi Ptaki k/Kolna, część 1.


Przyczynkiem do powstania wsi Ptaki, podobnie jak Waszki i Górszczyzna były oczywiście młyny wodne wybudowane w XVI wieku na rzece Pisie. Budowę młyna Ptaki według Czesława Brodzickiego, autora książki “Kolno na Mazowszu” rozpoczął Stanisław Ptak w 1564 roku. Młyn ten był 9 młynem miasta Kolna. Lustracji województwa Mazowieckiego z 1565 roku zamieszcza na ten temat następującą wzmiankę.
Dziewiąty młyn ważny, na tejże rzece Piszi, który teraz jest nowo zbudowany, jedno jeszcze nie do końca przez młynarza, nazwany Ptahki; który gdy będzie do końca zbudowany, może być go wielki pożytek, bowiem groblą uczynili przez rzekę Piszię. Budują też ci młynarze i drugie koła i stępy, jedno do falowania sukna a drugie do tłuczenia jagieł. Ci młynarze Ptaczy, iż wielkiem kosztem budują ten młyn, proszą o jakie opatrzenie ku temu młynowi i o prawo na trzecią miarę. Wymierza się z tego młyna jako nie do końca zbudowanego, żyta kor. 15 per gr 11, facit......fl. 5/15/0
Powinność młynarska – wszyscy młynarze powinni robić do dwora videlicet: poprawować budowania, stoły, ławy naprawować, wedle przywileju swego etc.

Tu konieczne jest pewne wyjaśnienie młyn ważny oznacza młyn na wagach, czyli palach wbitych w dno rzeki. Moja babcia - Adela Gugnacka z d. Ptak, wspominała (o czym pisałem wcześniej), że jak była dzieckiem - jej ojciec Jan Ptak zabrał ją kiedyś nad rzekę i pokazując pale powiedział: 

tu nasi przodkowie mieli swój młyn

Należy wspomnieć, że dawne młyny prowadziły bardzo zróżnicowaną działalność. Nie tylko mielono zboża, ale także wytwarzano kasze, urządzano przy nich stępy foluszowe bądź stępy do tłuczenia garbnika, olejarnie, a nawet tartaki.  
Tłuczenie jagieł  to w tym przypadku wyrób kaszy jaglanej. Młyny na wagach były więc stałymi, wysuniętymi na rzece konstrukcjami, stojącymi na wbitych w dno rzeki palach - tak aby nie przeszkadzać żegludze. Młyn w Ptakach widocznie przeszkadzał (lub przeszkadzała grobla na rzece)  skoro władze pruskie na przełomie XVIII-XIX wieku postanowiły go zlikwidować. 

Próbowałem ustalić dokładne miejsce w którym stał młyn ale dotarłem do kilku wykluczających się lokalizacji. Osoby mogące podać dokładną miejsce gdzie był młyn - proszę o kontakt.


Młyn w Dobrym Lesie nad rzeką Pisą - zdjęcie z 1912 roku
Myślę, że podobnie wyglądał młyn w Ptakach.

piątek, 8 listopada 2013

Samul inaczey Prusinowski?

Analizując dokumenty otrzymane od Pani Barbary natrafiłem na dość intrygujący wpis "Marianna Samulówna inaczey Prusinowska .... córka Kiliana Samula inaczey Prusinowskiego". Wpis ten znajduje się w akcie ślubu z 1825 roku. Ślub ten odbył się w Małym Płocku. Pan młody pochodził ze wsi Ptaki natomiast panna młoda ze wsi Samule. Nie chce w tym poście analizować całego dokumenty lecz tylko odnieść się do tego intrygującego wpisu.


Użycie słowa inaczej  oczywiście nasuwa przypuszczenie, że Samul to inaczej Prusinowski i znaczy to samo. 
Oczywiście jestem daleki od tego żeby na podstawie jednego dokumentu wyrokować, że nazwisko Samul powstało od nazwiska Prusinowski (i na początku XIX wieku nazwiska te było tożsame) ale hipoteza jest na tyle interesująca, że pokuszę się o pewne rozwinięcie. 
Nazwisko Samul powstało najprawdopodobniej od imienia Samuel i jest typowym nazwiskiem patronimicznym. Oczywiście wszystkim łatwiej było mawiać ci od  Samula zamiast Samuela, ci Samule zamiast Samuele - stąd powstało nazwisko w prostszej, wygodniejszej formie bez samogłoski e.
Załóżmy zatem, że w XVII-XVIII wieku pojawia się w okolicach dzisiejszej wsi Samule - Samuel Prusinowski,  który mógł być np. bartnikiem. Jak to jest w zwyczaju na jego dzieci i potomków okoliczna ludność będzie wołać Samule, tak jak do dziś we wsi Ptaki woła się: Wojtkowe, Rafałowe, Adelcine i mało kto potrafi dokładne powiedzieć kiedy i kim był ów Wojtek, Rafał itd. Nikt też nie kojarzy jakie mogli nosić nazwiska. Miejsce w którym żyje rodzina Samuela się rozrasta i pojedyncza chata zamienia się w niewielką wieś, która w 1827 roku ma 12 domów i 81 mieszkańców.
Przełom XVIII i XIX wieku to okres kiedy znaczny odsetek nazwisk uboższych warstw społecznych przybierał współcześnie nam znane formy. Częstym przykładem było też to, że jedno nazwisko dało początek kilku współczesnym. I tak mamy rodzinę Florczyk i Florczykowski, Szok i Śok, Cwalina i Cwaliński a nawet Czwalina. Były też przykłady kiedy pierwotne nazwisko zmieniało się w inną przezwiskową formę np. Naturalista, które zaczęła używać ta gałąź rodu Ptaków na których tak właśnie wołano. Dziś też dla odróżnienia w rodzie Ptaków stosuje się przezwiskowe określenia np: Cieplak, Pocekoj.
W metrykaliach przez niemal cały XIX wiek można spotkać takie przykłady dwu nazwisk. Może więc podobnie było z nazwiskiem Samul. Część rodziny Prusinowskich na których wołano Samule przyjęła to przezwisko jako nazwisko. Pamiętając jednak, że są z Prusinowskich w ważnych sprawach (wpisach metrykalnych) wyraźnie to zaznaczali. 



Oczywiście to na razie tylko "zgrabna" hipoteza, mam nadzieję, że w metrykaliach, które badam są informacje, które rzucą więcej światła na ten temat.




piątek, 1 listopada 2013

Akt chrztu Katarzyny Gugnackiej z 1822 roku.

Dzięki uprzejmości pani Barbary mogę zaprezentować na swym blogu bardzo ciekawy dokument odnoszący się do genealogii rodziny Gugnackich we wsi Ptaki oraz problemu osadnictwa tej rodziny w okolicach Kolna. We wcześniejszym poście na temat rodziny Gugnackich pisałem,  
.....Najstarsza wzmianka o Gugnackich, z tych terenów, pochodzi z parafii Turośl z roku 1830 i dotyczy urodzin Anny Gugnackiej.... 

Dokument który prezentuje poniżej zaświadcza, że we wsi Ptaki rodzina o tym nazwisku zamieszkiwała już w roku 1822 (i myślę, że nie jest to data ostateczna).



Treść dokumentu:

Wieś Ptaki
nr 202
Roku Tysięcznego Ośmsetnego Dwudziestego drugiego dnia Dziesiątego Miesiąca Listopada o godzinie pierwszej po południu. Przed nami Proboszczem Parafii Koleńskiey Urzędnikiem Stan Cywilnego tegoż nazwiska w Powiecie Łomżyńskim, województwie Augustowskim stawił się Franciszek Gugnacki Włościanin Gospodarz liczący lat Dwadzieścia jeden na wsi Ptaki Parafii Koleńskiey zamieszkały, pokazał nam dziecię płci żeńskiej, które urodziło się w domu jego pod numerem szóstym na dniu wczorajszym o Godzinie Ósmej wieczór, oświadczając, że iest spłodzone z niego y Magdaleny Szewczykówny liczącej lat Dwadzieścia Trzy iego małżonki y że życzeniem iego iest nadać mu imię Katarzyna. Oświadczenie  powyższe przekazanie? uczynione zostało w przytomności Tomasza Jędrzejczyka z Kolimagów liczącego lat czterdzieści y Stanisława Kulisia z Zabiela liczącego lat dwadzieścia osiem obydwóch Włościan Gospodarzy z Parafii teyże Koleńskiey. Poczem niniejszy akt urodzenia przeczytany i podpisany został przez nas. Ojciec i świadki pisać nie umieją.
Ksiądz Maciej Milewski, Proboszcz Parafii Koleńskiey, Urzędnik Stanu Cywilnego.

Nie mogłem oprzeć się pokusie pozostawienia oryginalnej pisowni z charakterystyczną dla tamtych czasów pisownią "iest", "y" zamiast "i", "teyże" itp.

piątek, 25 października 2013

Mrs. Barbara - wspólne poszukiwanie przodków.

Panią Barbarę poznałem poprzez Bogusława Samula. Jest jego kuzynką, urodzoną i zamieszkałą w USA. Od jakiegoś czasu (najpierw za pośrednictwem Bogusława) obecnie już bezpośrednio, docierają do mnie informacje i materiały jakie odnajduje pani Barbara. Informacje te  dotyczą zarówno tych moich krewnych, którzy na przełomie wieku XIX i XX udali się za chlebem do Ameryki jak i ich przodków mieszkających w okolicach  Kolna. To jej zawdzięczam odnalezienie Mikołaja i Marianny Wnuków w spisie powszechnym USA z 1900 roku. 

Od jakiegoś czasu korespondencja między nami stała się nie tylko ożywiona ale też wielce owocna. Pani Barbara przekazała mi wiele dokumentów i wypisów metrykalnych z okolic Kolna oraz wspaniałomyślnie zgodziła się na ich publikację na mym blogu. Ja ze swej strony staram się zrewanżować pomocą  w tłumaczeniu niektórych dokumentów dotyczących jej przodków. Piszę jej przodków ale tak naprawdę powinienem napisać naszych przodków, bo jeśli nasi przodkowie zamieszkiwali wsie Niksowizna i Ptaki to w którymś pokoleniu muszą być z tej, czy z innej strony spokrewnieni. 
Pani Barbara należy do tego pokolenia emigrantów, którzy o Polsce mogli usłyszeć tylko od rodziców. Możemy sobie wyobrazić jakie opowieści słyszała m.in od swej mamy, skoro zaowocowało to taką pasją do historii Polski i własnej rodziny.  Jej praca związana z poznaniem przodków z Polski jest niesamowita. Przez lata nie znając dostatecznie dobrze języka, odnalazła i zgromadziła wielki zbiór informacji o swej rodzinie. Niektóre gałęzie jej drzewa genealogicznego sięgają 1700 roku. To wspaniały materiał, który już teraz służy jej dzieciom i wnukom oraz rodzinom spokrewnionym. Od wielu lat pomaga tez innym w docieraniu do informacji o przodkach. 
Ostatnio udało jej się odnaleźć informację o osobie, która wyjechała do USA w 1914 roku i ślad po niej zaginął. Osoba ta zostawiła w Polsce żonę. Pani Barbara bardzo szybko ustaliła, że osoba ta zaciągnęła się do Armii Hallera i z tą Armią wróciła przez Francję do Polski. Jaki był jej los nie wiemy, możemy się tylko domyślać a zagłębienie tej tajemnicy pozostawiamy osobie zainteresowanej tą historią czyli jej krewnemu. Takich historii jest znacznie więcej.

Bardzo się ciesze, że ja też  będę mógł korzystać z jej dorobku i go rozpowszechniać. Pani Barbara napisała mi, że nie jest zawodowym genealogiem. Ja myślę, że poprzez swą  pasję jest nie tylko zawodowym ale też bardzo cierpliwym i wytrwałym genealogiem bo jej działanie wzięło się przede wszystkim z potrzeby serca i tęsknoty jej duszy za starym krajem przodków.

W następnym poście - pierwszy z dokumentów który pani Barbara pozyskała dzięki  Family History Center (Mormon Library) - akt chrztu z 1822 roku, dziecka urodzonego we wsi Ptaki.

Mrs. Barbara
Thank you very much for everything.



Fragment dokumentu dotyczący rodziny Wnuków i Waśkiewiczów z okolic Kolna.

 

piątek, 18 października 2013

Wspomnienia Jadwigi zd. Gugnackiej Rydel - część 3.

Ciąg dalszy wspomnień z okresu II wojny światowej i tuż po niej.


Raz byłam w pobliżu gdzie przebywali niemieccy żołnierze - siedziałam na kamieniu. Miałam wtedy przy sobie sobie dużą pajdę suchego chleba. Jak tylko zaczęłam jeść podszedł żołnierz, wziął mi tę pajdę chleba i poszedł. Za chwilę wrócił i przyniósł mi moją pajdę tylko posmarowana masłem i jeszcze dał mi cukierka. Dużo by było opowiadać o różnych zdarzeniach z żołnierzami niemieckimi. Mój tata był zdolnym człowiekiem. Gdy wróciliśmy do naszej wioski, ojciec zbudował pod lasem niewielki dom. Wszystko co było w domu sam zrobił: stół, łóżko, krzesła, kołyskę, wszystko co było potrzebne w domu. Pamiętam jak przychodzili różni ludzie w potrzebie do ojca. Ojciec był zdunem, stawiał piece kaflowe do gotowania, naprawiał zegary i zegarki. Robił obrączki z monet srebrnych dla nowożeńców. Naprawiał ludziom dziurawe garnki, miski, później stawiał kominy, budował chlewnie dla bydła i trzody chlewnej z kamienia, cegły i z czego się dało. Tata mój znał dużo różnych pieśni po niemiecku i po rosyjsku jak: Wołga, Włóczęga i inne pieśni i oczywiście dużo polskich. Często kiedy trochę podpił śpiewał te pieśni a przy niektórych to płakał. Niektóre z tych pieśni zapamiętałam. 
Po wojnie ludzie byli bardzo biedni, nie mieli nic, wszystko było spalone. Ludzie mieszkali w szopkach i chlewkach i w piwnicach. Nie mieli w co się ubrać i co jeść - kto miał konia to pomagał tym co nie mieli konia a kto miał krowę dzielił się mlekiem. Mężczyźni wspólnie kosili trawy i zboże, żyto, owies a  kobiety zbierały pokosy zboża i wiązały je w snopy a dzieci ustawiały snopy w dziesiątki. A jak skończyli koszenie, wracali z pola i śpiewali głośno niosąc pęk kłosów. Śpiewali "Plon niesiemy plon do gospodarza w dom". Wręczali na progu domu gospodyni kłosy i wszyscy zasiadali do stołu. Po skończonych żniwach tylko było słychać jak chłopi cepami młócili zboża na zasiew i później przez całą zimę na chleb i dla zwierząt na paszę. Po wojnie ludzie mełli zboże we młynkach, czyli mieli takie urządzenie co się nazywało kierat ciągany przez konia, który poruszał młynek i się mieliło zboże - ale były też młyny wiatrakowe. W każdym domu był piekarnik w którym gospodynie wypiekały chleby: żytnie, gryczane, pszenne. Piekły fafernuchy, ciastka. Były też ręczne żarna - to były dwa duże kamienia okrągłe z dziurami. Tam się sypało zboże i trzeba było obracać tymi kamieniami za pomocą mlona, który był przymocowany do tych kamieni (mlon to był taki drążek z gwoździem do poruszania żaren). 
Kiedy tata był w podeszłym wieku najczęściej naprawiał zegary i zegarki. Zegary były bardzo różne: duże, średnie, małe, stojące, wiszące na ścianie. Czasem nie można było spać, niektóre dzwoniły inne wybijały godziny był też taki z kukułką - tylko łoskot było słychać. Ludzie przynosili zegary ale nie wszyscy się znali i wiedzieli, która godzina. Później tato został sołtysem we wsi Ptaki i miał z tego powodu dużo obowiązków. Jeździł rowerem na zebrania do gminy do Czerwonego. Starsza siostra pomagała tacie, często jeździła do gminy z pieniędzmi z podatku. Było dużo zebrań musieliśmy wypisywać kwity na podatek, różne upoważnienia, świadectwa na bydło.
Wtedy była partyzantka, czasami przyjeżdżało dużo samochodów, wojska naszego i milicji w poszukiwaniu partyzantów. Dużo ludzi, co pomagało partyzantom cierpiało z tego powodu. Były długie ciężkie wiezienia było strasznie nie do opisania......... 

Za pomoc partyzantom do więzienia trafił rodzony brat mego dziadka Bronisława - Piotr Stanisław Gugnacki. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się właściwie opisać jego postać. Już teraz podejmuje starania by poprzez IPN odnaleźć dokumentację dotyczącą jego procesu.


tekst piosenki: 
Plon niesiemy plon

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.

Hej otwierajcie, szeroko wrota,
Szeroko wrota,
Bo już skończona w polu robota,
W polu robota.

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.

Hej otwierajcie wszystkie wierzeje,
Wszystkie wierzeje,
Już się pszeniczka w polu nie wieje,
W polu nie wieje.

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.



czwartek, 10 października 2013

Życie Polaków w Ameryce na przełomie XIX-XX wieku.

Przekazy rodzinne do jakich dotarłem nie wzmiankują o życiu naszych przodków w Ameryce. Dlatego dla przedstawienia „klimatu” tamtych czasów, postanowiłem przytoczyć fragmenty opisów zaczerpnięte z „Kroniki chicagowskiej” z 1887 roku, a cytowanej przez X.W. Kruszka, w dziele „Historya Polska w Ameryce”.  Oto jej fragmenty:


„Ziemia jest matką żywicielką, (Alma mater terra) — mawiali starożytni. Ziemia jest matką, która nas karmi, żywi, odziewa i piastuje na swojem łonie. Taką matką jest dla nas Polaków i ziemia amerykańska — dla wielu z nas matką przybraną, dla wielu rodzoną, dla wszystkich zaś matką, a nie macochą. Ziemia amerykańska macierzyńską iście pieczołowitością otacza zarówno przybrane jak rodzone swe dzieci. Nawet o przybrane dzieci ma lepsze staranie niż rodzona ich matka, ziemia europejska. Lecz ta okoliczność nie zmienia wspólnego naszego rodu i narodu, nie wpływa na zmianę nazwiska, nie przeszkadza nam być i nazywać się tem, czem poprzednio byliśmy, to jest, Polakami! Matkę zmieniliśmy, lecz nie ojca; ziemię, lecz nie ojczyznę.”

Ripon, Wis., 31. Grudnia, r. 1904. X. Wacław Kruszka, proboszcz parafii św. Wacława. "Historya Polska w Ameryce " X. Wacław Kruszka

Jak Polacy mieszkali?…

... więcej na https://szukamprzodka.pl

piątek, 4 października 2013

Franciszek (Frank) Alicki (1895-1975) - imigrant z Niksowizny.

Franciszek (w USA we wszystkich dokumentach występuje jako Frank) Alicki był przyrodnim bratem Antoniego Wnuka s. Franciszka. Jego matka Teofila Alicka (nie znamy jej panieńskiego nazwiska) jako wdowa z dwójką dzieci (Stanisławem i Franciszkiem), wyszła za mąż za Franciszka Wnuka. Jej pierwszy mąż najprawdopodobniej też miał na imię Franciszek.  Takie imię (oczywiście już na amerykańską modę, czyli Frank) podał Franciszek w dokumentacji ślubnej w 1915 roku jako imię ojca. 
Z przekazów rodzinnych wiemy, że Franciszek (Frank) Alicki wyemigrował na stałe do USA. Tam założył rodzinę, która do lat 60-tych XX wieku utrzymywała jeszcze kontakt z rodzinami braci w Polsce. Ostatnio udało mi się odnaleźć kilka dokumentów opublikowanych w USA, które przybliżają nam tą postać. 
Wg tych dokumentów Franciszek Alicki urodził się 25 listopada 1895 (wg niektórych dokumentów w 1896) roku w Niksowiźnie. Do Ameryki wyemigrował w 1914 roku. Dwa lata później,  w Three Rivers  (w Massachusetts)  2 lutego 1915 ożenił się z urodzoną  6 stycznia 1899 roku w Górsku (Gorsko) Aleksandrą Kobys (Kobyś). Aleksandra była córką Albina i Marianny Najdy. Wszyscy byli Polakami i urodzili się w Polsce. Być może Aleksandra podobnie jak Franciszek pochodziła z okolic Kolna. Nazwiska Kobyś i Najda znajdują się w metrykaliach parafii Kolno a wieś Gorsko mogło być np. wsią Górskie.


 fragmenty księgi małżeństw z 1915 roku.
cd. księgi małżeństw
W 1916 roku urodził się w  Massachusetts, syn Franka i Aleksandry,  Stanley (Stanisław). Najprawdopodobniej w 1917 roku rodzina przeniosła się w okolice Detroit, do wsi Ford City (od 1922 wieś przynależy do Wayndotte) w okręgu Wayne w stanie Michigan. Tam w 1919 roku urodziła się ich córka Wanda (zmarła  w 1921 na zapalenie płuc), oraz pozostałe dzieci: w 1923 Mary i Jane (ur. 1926).  Rodzina Franka i Aleksandry pomagała kuzynom w Polsce wysyłając im m.in  paczki. Kontakt do lat 60-tych utrzymywał też Stanley z córkami stryja Stanisława. Wysyłając paczki zawsze prosił by coś z ich zawartości przekazać rodzinie Antoniego Wnuka.
Aleksandra zmarła 6 sierpnia 1957 roku w Wyandotte, okręgu Wayne w stanie Michigan. Pogrzeb odbył się 9 sierpnia. Frank  zmarł w sierpniu 1975.
Od jakiegoś czasu próbuję odnaleźć potomków Franka i Aleksandry - jak na razie bez rezultatu. Chciałbym by wiedzieli, że gdzieś w dalekim kraju ich przodków są jeszcze krewni, którzy o nich myślą.

Frank Alicki, "United States, World War I Draft Registration Cards, 1917-1918"

Fragmenty kart meldunkowych związanych z rejestracją w czasie  I wojny światowej.

Na kartach m.in: data urodzenia, wymieniona wieś Niksowizna (oczywiście zniekształcona) jako miejsce urodzenia, Informacja, że jest robotnikiem, ożenionym i ma dziecko - chłopca. Opis Franka: średni wzrost, średnia budowa ciała, szare oczy i jasne włosy. Na 1 i 3 karcie, na dole, widnieje odręczny podpis Franka Alickiego




   

Takie zdjęcia nagrobka Franciszka i Aleksandry Alickich zamieściła rodzina w jednym z  internetowych ogrodów pamięci.

sobota, 28 września 2013

Genealogia, podróż pełna tajemnic.

Pisząc swego bloga zaglądam czasem na inne blogi poświęcone genealogii. Powodów jest kilka: temat dla mnie interesujący więc nigdy go dosyć, czasem też  warto zobaczyć jak robią to inni by móc skorzystać z ich doświadczeń.  Warto zajrzeć do kogoś kto zajął się tym wcześniej, by wiedzieć gdzie też zaprowadzi mnie  moja pasja.

Dziś swego posta oddaje właśnie innym, po to by na genealogię spojrzeć z szerszej niż własna rodzina perspektywy. 

Fragmenty z: Małgorzata Nowaczyk, POSZUKIWANIE PRZODKÓW Genealogia dla każdego. Wydawnictwo PIW.

Ostrzegam czytelników – genealogia to nałóg. Gdy po raz pierwszy uda się odnaleźć i udokumentować powiązanie z osobą z przeszłości odczuwamy uczucie magicznej, prawie fizycznej, bliskości. Moje pierwsze objawienie genealogiczne nastąpiło, gdy przeglądałam mikrofilm księgi parafialnej z zapisem chrztu mojego dziadka, którego pamiętałam z dzieciństwa. Były to dwie chwile oddzielone w czasie prawie wiekiem (dziadek urodził się w roku 1910), w przestrzeni tysiącami kilometrów (zapadła wioska na Ukrainie i miasto Hamilton w Kanadzie), trzema językami urzędowymi (polskim, rosyjskim i łaciną), paroma systemami politycznymi oraz dwiema religiami (chrzest odbył się w kościele rzymsko-katolickim, a mikrofilmy czytałam w Family History Library przy kościele mormońskim). Nagle poprzez te przeróżne otchłanie odczułam niezwykły, niemal fizyczny, kontakt z tym Piotrem Wiśniowskim, którego znałam jako starego mężczyznę, a którego nagle wyobraziłam sobie jako bezbronnego noworodka. 

Podobnie dzieje się i z dalszymi przodkami. Dotychczas bezimienni i nieznani stają jak żywi przed oczami. Chcemy – nie! czujemy, że musimy dowiedzieć się o nich więcej. Próbujemy wyobrazić sobie jak wyglądali, jak żyli, jak spędzali dni, gdzie mieszkali, w jakiej wiosce, domu, w jakich warunkach. Sięgamy po mapy, kroniki parafii, historyczne lub etnograficzne książki popularno-naukowe, literaturę piękną aby sobie tych nieznanych, przez wieki zaginionych przodków przybliżyć. Z końca świata jedziemy do kościoła gdzie odbyły się ich chrzciny, na cmentarz gdzie zostali pochowani, z namaszczeniem oglądamy księgi w archiwach lub w parafiach. Robimy zdjęcia ziemi, na której stały ich domy.
Genealogia jest odkrywaniem tajemnicy, pełnym magii zbliżeniem do tych, którzy choć odeszli, nadal w nas żyją. Praca nad genealogią własnej rodziny to nie tylko odnotowanie połączeń rodzinnych, to przede wszystkim próba zrozumienia naszych przodków i ich świata. Emocjonalne podejście do prac genealogicznych - to zaangażowanie uczuciowe, jest zupełnie zrozumiałe: przecież chodzi o nas samych – gdyby nasi przodkowie nie przetrwali, to nas by tutaj dzisiaj nie było.
Zapraszam wszystkich do wspaniałej przygody.
Małgorzata Nowaczyk


Wierzyć się nie chce, ale to najświętsza prawda: współcześni Europejczycy pochodzą od zaledwie ośmiu kobiet żyjących na naszym kontynencie w epoce lodowcowej. Mało tego – większość Słowian pochodzi od jednej matki, która żyła 18 tyś. lat temu na północnej Ukrainie. Najstarsi Europejczycy zamieszkują Wielką Brytanię i Skandynawię, a niemal połowa z nas (w tym prawie wszyscy Baskowie) wywodzi się od kobiety, która 20 tyś. lat temu mieszkała w dolinie rzeki Dordogne na południu Francji. 

Źródło   http://archiwum.polityka.pl/art/poszukaj-sobie-przodka,400302.html

Nie ważne czy jesteśmy potomkami wielce szlacheckiego rodu, czy też chłopów pańszczyźnianych. Wszyscy mamy wspólnego przodka! I Pan, i Pani, i ja, i choćby: Bolesław Chrobry, Tadeusz Kościuszko, Adam Mickiewicz i Karol Wojtyła. I jak tu nie lubić genealogii!

piątek, 20 września 2013

Emigranci z Niksowizny z lat 1899-1921.

Poniżej zamieszczam listę osób, które wyemigrowały do USA na początku XX wieku. Powstała dzięki wolontariuszom, pasjonatom genealogii, którzy przeglądając  listy pasażerów poszczególnych statków odczytują dane z rubryk i publikują na stronach ellisisland.org.
Z tym odczytywaniem jest oczywiście spory kłopot gdyż większość danych wpisywana była pismem odręcznym. Osoby spisujące były angielskojęzyczne i z pisownią polskich nazwisk miały sporo problemów. Podobnie jest teraz, wolontariusze, którzy to odczytują też nie mają stosownej wiedzy co do specyfiki polskich nazwisk i nazw miejscowości - stąd tak dużo pomyłek i problemy z odszukaniem właściwej osoby.
Oczywiście musimy sobie zdawać sprawę, że lista jest niekompletna (nie wszystkie listy pasażerów dotrwały do naszych czasów i nie wszystkie zostały poprawnie odczytane - tym samym opublikowane).


   lp. imię i nazwisko pasażera            miejsce zamieszkania            wiek     rok urodz / podróży
Poz. 4,5,9, 17  może dotyczyć nazwiska Dymek
Poz. 10 dla mnie bardzo ciekawa bo nazwisko "HALICKI" może być tożsame z nazwiskiem "GALICKI" mojej praprababci, żony Seweryna Wnuka.
Poz. 22 dotyczy mego pradziadka Wiktora Wnuka

piątek, 13 września 2013

cd. Los rodziny Wnuków ...........(lata 1915 -1920).


Lato 1915.
Po zwycięskiej ofensywie władzę  na podbitym terenie zaczęli sprawować Prusacy. Dokończyli rabunku rozpoczętego przez Rosjan.  Jego skala był wprost niewyobrażalna. Rekwirowano nawet przedmioty domowego użytku. Żołnierze poszukiwali miedzi, mosiądzu, aluminium - wyjmowali klamki z drzwi, drzwiczki pieców, moździerze i garnki nie zważając o to jak będzie żyć ograbiona ludność. Włościanie którzy stracili domy nie mogli ich odbudować gdyż władzę nad lasami przejęli Prusacy. 
Rodziny zaczęły mieszkać w wykopanych w ziemi dołach, prowizorycznie przykrytych deskami i słomą.  
Niemcy zaczęli nakładać podatki jeszcze dotkliwsze od Rosjan. Jeśli ktoś łudził się, że zaprowadzą ład i porządek bardzo się w swych rachubach pomylił. Niemcy czuli się całkowicie bezkarni, łamiąc prawo na każdym kroku. 
Głód na stałe zagościł w miasteczkach i wsiach. Biedniejsi żywili się zupą z wody zaprawioną garstką mąki, zbierano szczaw i pokrzywy, lebiodę by czymkolwiek zapełnić żołądek. Wielu umarło z głodu i chorób. Rozpoczęły się grabieże i wywózki mężczyzn do pracy w Prusach. 
Większość mieszkańców Niksowizny mieszkała  wtedy w ziemiankach oraz okopach frontowych, które przystosowano na prowizoryczne lokum. To właśnie od tych ziemianek (jam) pojawiła się nazwa Jamaki, określająca wioskę oraz jej mieszkańców jako tych co "żyją w jamach". Był czas kiedy określenie to uważane było za dość pejoratywne i niejeden używający tej nazwy, poczuł na własnej skórze siłę chłopaków z Niksowizny. Dziś myślę, że nazwa Jamaki raczej dodaje  kolorytu Niksowiźnie i powoduje bardziej uśmiech niż złość. 
Działania wojenny zmiotły też na trwałe, z krajobrazu Niksowizny, młyn na Skrodzie, który jeszcze na mapie z 1910 roku jest widoczny.
Zostały po nim tylko kamienie mielące, które nie wiedząc kiedy i jak znalazły się  się w jednym z gospodarstw.  
W listopadzie 1918 roku skończyła się I wojna światowa. Niemcy, przeczuwając, że ich rządy na tych terenach się kończą, zaczęli uciekać w stronę Jańsborga (Pisza). Tak opisują to nieliczne wspomnienia jak choćby te Ludwika Zakrzewskiego z 11 listopada 1918 roku
"...Sensacyjna wiadomość – jak dla nas – tu w Kolnie. Żandarmi uciekli w nocy z Polski, drałowali pieszo do granicy przez wieś Wincenta. Każdy miał pod pachą gęś, a co miał więcej tego nikt nie wie. W każdym razie paniczna ucieczka przeszkodziła wywiezieniu całego majdanu, jaki każdy miał w pogotowiu na wypadek ucieczki z Polski ...."

Polska odzyskała niepodległość. Do rodzinnych wiosek wracali żołnierze, przymusowi pracownicy, jeńcy i tzw. Bieżeńcy. Nikt jeszcze nie wiedział jaka będzie ta nowa Polska ale myślę, że wszystkich cieszyła perspektywa spokojnych czasów. Po wojnie ekshumowano Stanisława Prusinowskiego i przeniesiono jego szczątki na cmentarz w Małym Płocku.
Niestety na spokojne czasy trzeba było jeszcze poczekać. W 1919 roku wybuchła wojna polsko-bolszewicka. Powołano poborowych 
w tym niespełna 19-letniego Jana Prusinowskiego, który na froncie spędził 9 miesięcy.
Latem 1920 roku mieszkańcy Niksowizny musieli doświadczyć najazdu bolszewików i następnych grabieży. Dopiero po tej wojnie i okresie niepokoju związanym z zaprowadzaniem nowego porządku, można było myśleć o stabilizacji i normalnym życiu. Nasze rodziny zaczęły dźwigać z pożogi wojennej zniszczone domostwa. Stawiano skromne domu do których można się było przenieść z ziemianek i okopów. We wrześniu 1921 roku urodził się najmłodszy syn Wiktora i Aleksandry - Franciszek Wnuk, mój dziadek.


Dla ludności w Europie, Polsce, Niksowiźnie zaczął się nowy okres, 20- lecie międzywojenne.





Fragment mapy z 1910 roku z wyraźnie zaznaczonym młynem na rzece.





piątek, 6 września 2013

Los rodziny Wnuków i Prusinowskich w czasie I wojny światowej (do 1915 roku)

Przed wybuchem I wojny światowej życie naszych przodków w Niksowiźnie biegło utartym przez pokolenia szlakiem. Wiktor, Franciszek i najprawdopodobniej Mikołaj powrócili z Ameryki. Założyli rodziny, za zarobione pieniądze kupili gospodarki na których zaczęli wieść spokojne wiejskie życie.  Stali się gospodarzami na własnej ziemi, włościanami, na ówczesne czasy średnio zamożnymi.

W 1914 roku Antoni Wnuk, syn Franciszka i Teofili miał 7 lat. Jego przyrodni bracia Stanisław i Franciszek Aliccy byli starsi -   Stanisław miał ok. 17 lat a urodzony  ok 1895 roku Franciszek Alicki lat 19. Jemu to właśnie los oszczędził doświadczeń pierwszowojennych. Na początku 1914 roku Franciszek Alicki wyemigrował do Ameryki. Okres I wojny światowej to dla niego: czas pracy w USA, ożenku i przyjścia na świat jego syna Stanisława (Stanley'a). 

W rodzinie Wiktora i Aleksandry Wnuków młodszy syn Antoni miał 2 lata, starszy (wg przekazów rodzinnych urodzony w USA) Bronisław był od niego o kilka lat starszy. Rodziny mieszkały blisko siebie. Obok mieszkała też rodzina Stanisława i Marianny Prusinowskich, rodzice Aleksandry, żony Wiktora. 
Nastało lato 1914 roku.
Dla Europy to były dziwne czasy. Pełne napięcia i oczekiwania na zmiany, które nieuchronnie miały przyjść. Mało kto wtedy zdawał sobie sprawę jak tragiczne lata nadchodzą i ile ofiar pochłoną. Większość odczuwała pewną ekscytację i wiarę, że ewentualny konflikt przyniesie im zmianę  na lepsze. Co myślano i czy w ogóle zaprzątano sobie głowy takimi sprawami, w zagubionej pośród pagórków Wysoczyzny Kolneńskiej Niksowiźnie, oczywiście trudno odgadnąć.  Myślę, że ze względu na bliskość granicy rosyjsko-pruskiej niepokój był spory co niestety potwierdziły najbliższe miesiące. 
W sierpniu 1914 roku zaczął się konflikt zbrojny. Wojska rosyjskie wkroczyły do Prus Wschodnich gdzie zostały dość szybko pobite. Ich odwrót odbywał się w panice, która udzielała się ludności cywilnej. Część mieszkańców w trosce o swoje bezpieczeństwo oraz za namową władz udała się w głąb Rosji by tam przeczekać wojnę. Wiem, że część ludności Niksowizny też udała się na tzw. Bieżeństwo, skazując się na niebezpieczną tułaczkę po ogarniętej niepokojami Rosji.
Nasze rodziny najprawdopodobniej zostały na miejscu. Zaczął się bardzo ciężki okres: konfiskaty koni, bydła, płodów rolnych. W ciągu kilku dni ogołocono i spustoszono okolice.
Na początku 1915 roku Prusacy rozpoczęli ofensywą. W okolicach Niksowizny front stał od lutego do lipca. Najprawdopodobniej w tym właśnie okresie doszło do walk w samej Niksowiźnie. Z czasie jednej z nich zginął Stanisław Prusinowski, ojciec Aleksandry (mój prapradziadek). 
Wg relacji Bolesława Prusinowskiego, wnuka Stanisława, Prusacy w czasie jednej z potyczek z Rosjanami wpadli do domu Wiktora i Aleksandry. Tam zabarykadowali się i zaczęli ostrzeliwać. Rosjanie chcąc zmusić ich do ucieczki z domostwa wrzucili do sieni zapalony snopek. Sytuację tą zauważył mieszkający niedaleko Stanisław i wiedząc, że w piwnicy domu ukryci są ludzie w tym jego córka Aleksandra wraz z dziećmi - postanowił dać znać żołnierzom o cywilach i tym samym ratować najbliższych. Niestety do biegnącego Stanisława ogień otworzyli Rosjanie. Stanisław został ścięty kulami z karabinu maszynowego.  
Do śmiertelnie rannego Stanisława podbiegł jeszcze jego syn Jan (ojciec Bolesława), który chciał go ratować. Jednak ojciec zbolałym głosem powiedział mu by uciekał do domu bo i jego trafią.

Prusacy zorientowali się, że w piwnicy domu w którym przebywali ukrywa się ludność cywilna. Na chwilę przerwano ogień. Cywile wyszli z ukrycia. Aleksandra z dwuletnim Antonim na ręku i starszym Bronisławem, którego mocno trzymała za rękę, wybiegła z domu przez palącą się sień. Pozostali cywile, bojąc się poparzeń, uciekli przez okna. Dom Wiktora i Aleksandry spłonął. Kiedy tylko minęła strzelanina rodzina podbiegła do rannego. Niestety Stanisław Prusinowski już nie żył. Ze  względu na stojący w okolicy front pochowany został we wsi pod krzyżem.

Takie historie rodzinne przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Ja też usłyszałem ją od własnego ojca. Po wielu latach tą samą historie powtórzył mi mój daleki kuzyn Bolesław Prusinowski. Jego opowieść była oczywiście bardziej szczegółowa bo jego ojciec Jan był przecież  świadkiem tego zdarzenia. Mam nadzieje, że historia ta, dzięki też temu postowi, na trwale zostanie w  pamięci naszej rodziny.
cdn


Dom w Niksowiźnie na pocztówce pruskiej z 1915 roku. Myślę, że tak wyglądała większość domów w okolicach Kolna na przełomie XIX-XX wieku. Zdjęcie dostarczone przez  Bogusława Samula.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Stanisław i Marianna Prusinowscy z Niksowizny (moi prapradziadkowie).


Stanisław i Marianna to rodzice mojej prababci Aleksandry zd. Prusinowskiej Wnuk. Źródłem informacji są relacje Bolesława Prusinowskiego, wnuka Stanisława i Marianny oraz dane zawarte na stronie familysearch.org. Dane te zamieścił  najprawdopodobniej mój kuzyn (lub kuzynka), potomek  córki Stanisława i Marianny -  Weroniki, która po ślubie nosiła nazwisko Mrozik.  Zapewne spisał on relacje rodzinne Weroniki (może też jej rodzeństwa) czyli członków rodziny, którzy zostali na stałe w USA.
 

Fragment opracowania z familysearch.org. W białej ramce dane dotyczące Weroniki Alicji, pod spodem: spouse - małżonek. Po bokach jej rodzice, z drugiej strony córki.

Wróćmy jednak do Stanisława i Marianny.
Stanisław urodził się ok  1857. Ok roku 1881 ożenił się z urodzoną w 1861 roku w Jeziorku (parafia Piątnica) Marianną Śliwką. W Jeziorku w tamtych czasach żyły najprawdopodobniej trzy rodziny o nazwisku Śliwka dlatego znalezienie jej rodziców wymagać będzie dokładniejszych badań archiwalnych. Z relacji rodzinnych wiem, że miała brata Adama. Podobnie nie znam rodziców Stanisława Prusinowskiego. 
Dnia 11 maja 1882 w Jeziorku urodził  się syn Stanisława i Marianny - Antoni. Antoni najprawdopodobniej zmarł jako dziecko bo przekazy rodzinne już go nie  wymieniają. To, że urodził się w Jeziorku może  świadczyć, że być może początkowo rodzina mieszkała u rodziców Marianny. Ich następne dziecko, córka Aleksandra (moja prababcia) urodziła się już w Łosewie ok 1883 roku. Potwierdził to Bolesław, wg którego rodzina początkowo mieszkała w Łosewie, ale po kilku latach sprzedała tam ziemię by kupić większą gospodarkę w Niksowiźnie. 
Wg familysearch.org w Łosewie rodzą się jeszcze: Aleksander (ur. 1885), Bolesława (ur. 1887), Jan (ur. 1889 w Łosewie lub Niksowiźne), Bronisława oraz Stanisława ur. 1891 (może bliźniaczki), Zofia (ur. 1893), Weronika Alicja (ur. 1895), Stanisław (ur. 1896), Józef (ur. 1898). 
Wg Bolesława Prusinowskiego syna Jana, jego ojciec urodził się w 1901 roku a nie jak podaje źródło familisearch.org w 1889. Może pomylono w źródle amerykańskim Jana z Józefem. Bolesław nie pamięta też Aleksandra i Józefa jako braci swego ojca.
Na przełomie XIX i XX wieku Prusinowscy przenoszą się do Niksowizny.
Bardzo słaba ziemia, liczna rodzina zmusza dorastające  dzieci Stanisława i Marianny do emigracji do USA. Za ok 100 rubli (kwotę taką podał Bolesławowi jego stryj Stanisław) można było wyprawić się do tzw. "lepszego świata". Z informacji jakie zebrałem, do USA wyemigrowali: Stanisław, Aleksander, Weronika Alicja, Bronisława i  Zosia. Aleksandra wg przekazów rodzinnych była w USA kilka lat ale powróciła z mężem Wiktorem Wnukiem do Niksowizny. Oprócz Aleksandry w okolicach Niksowizny pozostali: Jan, Józef, Bolesława  i Stanisława. Bolesława wyszła za mąż za Dudę, Stanisława za Florczyka.



Stanisław Prusinowski zmarł tragicznie w czasie I wojny światowej (historię tą opiszę w innym poście), Marianna zmarła w Niksowiźnie ok 1935 roku.