piątek, 18 października 2013

Wspomnienia Jadwigi zd. Gugnackiej Rydel - część 3.

Ciąg dalszy wspomnień z okresu II wojny światowej i tuż po niej.


Raz byłam w pobliżu gdzie przebywali niemieccy żołnierze - siedziałam na kamieniu. Miałam wtedy przy sobie sobie dużą pajdę suchego chleba. Jak tylko zaczęłam jeść podszedł żołnierz, wziął mi tę pajdę chleba i poszedł. Za chwilę wrócił i przyniósł mi moją pajdę tylko posmarowana masłem i jeszcze dał mi cukierka. Dużo by było opowiadać o różnych zdarzeniach z żołnierzami niemieckimi. Mój tata był zdolnym człowiekiem. Gdy wróciliśmy do naszej wioski, ojciec zbudował pod lasem niewielki dom. Wszystko co było w domu sam zrobił: stół, łóżko, krzesła, kołyskę, wszystko co było potrzebne w domu. Pamiętam jak przychodzili różni ludzie w potrzebie do ojca. Ojciec był zdunem, stawiał piece kaflowe do gotowania, naprawiał zegary i zegarki. Robił obrączki z monet srebrnych dla nowożeńców. Naprawiał ludziom dziurawe garnki, miski, później stawiał kominy, budował chlewnie dla bydła i trzody chlewnej z kamienia, cegły i z czego się dało. Tata mój znał dużo różnych pieśni po niemiecku i po rosyjsku jak: Wołga, Włóczęga i inne pieśni i oczywiście dużo polskich. Często kiedy trochę podpił śpiewał te pieśni a przy niektórych to płakał. Niektóre z tych pieśni zapamiętałam. 
Po wojnie ludzie byli bardzo biedni, nie mieli nic, wszystko było spalone. Ludzie mieszkali w szopkach i chlewkach i w piwnicach. Nie mieli w co się ubrać i co jeść - kto miał konia to pomagał tym co nie mieli konia a kto miał krowę dzielił się mlekiem. Mężczyźni wspólnie kosili trawy i zboże, żyto, owies a  kobiety zbierały pokosy zboża i wiązały je w snopy a dzieci ustawiały snopy w dziesiątki. A jak skończyli koszenie, wracali z pola i śpiewali głośno niosąc pęk kłosów. Śpiewali "Plon niesiemy plon do gospodarza w dom". Wręczali na progu domu gospodyni kłosy i wszyscy zasiadali do stołu. Po skończonych żniwach tylko było słychać jak chłopi cepami młócili zboża na zasiew i później przez całą zimę na chleb i dla zwierząt na paszę. Po wojnie ludzie mełli zboże we młynkach, czyli mieli takie urządzenie co się nazywało kierat ciągany przez konia, który poruszał młynek i się mieliło zboże - ale były też młyny wiatrakowe. W każdym domu był piekarnik w którym gospodynie wypiekały chleby: żytnie, gryczane, pszenne. Piekły fafernuchy, ciastka. Były też ręczne żarna - to były dwa duże kamienia okrągłe z dziurami. Tam się sypało zboże i trzeba było obracać tymi kamieniami za pomocą mlona, który był przymocowany do tych kamieni (mlon to był taki drążek z gwoździem do poruszania żaren). 
Kiedy tata był w podeszłym wieku najczęściej naprawiał zegary i zegarki. Zegary były bardzo różne: duże, średnie, małe, stojące, wiszące na ścianie. Czasem nie można było spać, niektóre dzwoniły inne wybijały godziny był też taki z kukułką - tylko łoskot było słychać. Ludzie przynosili zegary ale nie wszyscy się znali i wiedzieli, która godzina. Później tato został sołtysem we wsi Ptaki i miał z tego powodu dużo obowiązków. Jeździł rowerem na zebrania do gminy do Czerwonego. Starsza siostra pomagała tacie, często jeździła do gminy z pieniędzmi z podatku. Było dużo zebrań musieliśmy wypisywać kwity na podatek, różne upoważnienia, świadectwa na bydło.
Wtedy była partyzantka, czasami przyjeżdżało dużo samochodów, wojska naszego i milicji w poszukiwaniu partyzantów. Dużo ludzi, co pomagało partyzantom cierpiało z tego powodu. Były długie ciężkie wiezienia było strasznie nie do opisania......... 

Za pomoc partyzantom do więzienia trafił rodzony brat mego dziadka Bronisława - Piotr Stanisław Gugnacki. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się właściwie opisać jego postać. Już teraz podejmuje starania by poprzez IPN odnaleźć dokumentację dotyczącą jego procesu.


tekst piosenki: 
Plon niesiemy plon

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.

Hej otwierajcie, szeroko wrota,
Szeroko wrota,
Bo już skończona w polu robota,
W polu robota.

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.

Hej otwierajcie wszystkie wierzeje,
Wszystkie wierzeje,
Już się pszeniczka w polu nie wieje,
W polu nie wieje.

Plon niesiemy, plon
W gospodarza dom,
Żeby dobrze plonowało,
Po sto korcy z kopy dało,
Plon niesiemy, plon,
W gospodarza dom.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze publikowane będą po zatwierdzeniu.