sobota, 30 marca 2013

Życzenia

Z okazji Świąt Wielkanocnych
składam całej rodzinie i znajomym 
najserdeczniejsze życzenia zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa i mnóstwa wiosennego optymizmu.
By okres Świąt Wielkiej Nocy był dla nas wszystkich okazją do odpoczynku w rodzinnym gronie, dał energię i nadzieję na przyszłość.



sobota, 23 marca 2013

Jasiowe, Antkowe, czyli jak rodziny Ptaków w Ptakach zwano.

Odimienne i przezwiskowe zawołania rodzin Ptaków, które stosowano na przełomie XIX i XX wieku oraz cały XX wiek (niektóre z nich stosuje się do dziś)

Jasiowe, Jasiowy - od Jana Ptaka (1867 - 1928) s. Jakuba i Rozalii z domu Florczyk

Wiktorowe, do Wiktora - od Wiktora syna wspomnianego Jana i Barbary z domu Piątek
Jasiowy Antek, syn wspomnianego Jana i Małgorzaty z domu Prusinowskiej (druga żona Jana)
Adelcine, do Adelci - określenie to dotyczy rodziny Gugnackich ale wzięło się od imienia córki Jana i Małgorzaty, Adeli, która wyszła za mąż za Bronisława Gugnackiego.
Wojtkowe - od imienia Wojtek, kuzyni Jana Ptaka
Cieplaki, do Cieplaka - mogło powstać od słowa "ciepły" w znaczeniu "wolny", lub "mało zaradny"
Antkowe - od imienia Antek

Franowe - od imienia Franciszek, Franek
Do Krawca do Wnuka,źniej do Cygana, typowo przezwiskowe.
Pocekaj, Pocekoj - typowe przezwiskowe zawołanie od słowa "poczekaj", "czekaj", "cekaj". Powstało jako przezwisko osoby bardzo szybko mówiącej i nadużywającej słowa "cekaj"
Dudaki - od nazwiska Duda, rodzina Ptaków mieszkająca między wsiami Ptaki i Samule.
Ulisiny - od imienia Ulisia, Ulisiny Oleś dotyczyło Aleksandra Ptaka mieszkającego na Kępine. Aleksander był synem Władysława (brata Jana).

Dziś nie wszystkie rodziny mieszkające w Ptakach i noszące nazwisko Ptak są przekonane o swym pokrewieństwie. Świadomość  pokrewieństwa zanika przecież w odległych pokoleniach. Dlatego myślę warto przytoczyć fragment tekstu Jacka Kaczmarskiego pt. "Nasza klasa"


Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...


Wszyscy więc my ... jedno i to samo drzewo..

Wykaz zebrałem z przekazów rodzinnych (szczególne podziękowania dla Jadwigi Rydel), mam świadomość, że jest on niepełny dlatego osoby zainteresowane zawołaniami zapraszam do wspólnego, rozszerzenia i  uszczegółowienia w/w tematu. 

Chcę też wszystkich uświadomić, że podobne zawołania stały się przyczynkiem do powstania nazwisk dwuczłonowych, czego najlepszym przykładem są rodziny góralskie z ich zawołaniami np. Bułecka, Curuś, Matus, Jasiów i inne.



Siostry z d. Ptak "Jasiowe", Adela Gugnacka (niższa) i Eleonora Jusińska. Zdjęcie z końca lat 80-tych XX wieku.


Fragment mapy wsi Ptaki ( tzw. Ptaki Górne)
1. Siedlisko Jasiowe, podzielone później na Wiktorowe i Jasiowego Antka
2. Siedlisko rodziny Wojtkowych
3. Siedlisko rodziny Do Krawca,  Wnuka, Cygana

środa, 20 marca 2013

Moje skarby rodowe.

Biżuteria rodowa jak i inne  pamiątki dawnej świetności przechowywane od pokoleń i z namaszczeniem przekazywane młodszemu pokoleniu, to u nas rzadkość. Jesteśmy krajem gdzie większość tych pamiątek zniknęła w zawieruchach wojennych. Ci którzy mogli je przechować, mam na myśli ziemiaństwo i arystokrację, w czasach PRL, często musieli spożytkować je na produkty pierwszej potrzeby. Ja też jak większość z nas, nie odziedziczyłem po przodkach majątku, rodowego sygnetu czy też pięknej porcelanowej zastawy.
Musiałem więc wypełnić tę lukę i odnaleźć w jakiś sposób swoje tzw. skarby rodowe.
Dla mnie pasjonata genealogii takimi skarbami są historie rodzinne, które usilnie zbieram, zadręczając bliższą i dalszą rodzinę. Cieszy mnie każdy odkryty przodek, powinowaty, każda historia rodzinna, stare zdjęcie. Czasami udaje się znaleźć naprawdę przysłowiową perełkę. Otóż moja znajoma znalazła informację, że w I połowie XIX wieku jej przodek postrzelił na polowaniu miejscowego proboszcza. Teraz doskonale rozumie skąd u niej taka skrucha w kontaktach z osobami duchownymi.
Swą pasją staram się też zarazić innych, przekonując, że jeśli nawet ich to nie interesuje, to niech to gromadzą dla swoich dzieci i wnuków. Zadajmy sobie pytanie, Jak długo możemy opowiadać o swym dziadku lub babci? Zazwyczaj jest to kilka minut, czasem kilkanaście. Teraz zastanówmy się jak  te minuty mają  się do 60-80 lat życia kogoś nam bliskiego.
Poeta mówi "...śpieszmy się kochać ludzi...."  my historycy, genealodzy mówimy  "śpieszmy się słuchać ludzi, bo jak odejdą zginie wraz z nimi świat, którego już nie ma". Znikną też ich pragnienia, marzenia, pasje, dokonania i miłości. Śpieszmy się więc zbierać naszą "biżuterię rodową".

Dlatego apeluję i proszę Szanownych Kuzynów i Kuzynki  o spisywanie relacji i historii rodzinnych najstarszego pokolenia bo to często całe nasze bogactwo i dziedzictwo, które dziedziczymy.



zdjęcie z połowy lat 80-tych XX wieku.
Ja i moje "skarby rodowe", czyli  zdjęcie ślubne Adeli z d. Ptak i Bronisława Gugnackich. Portret ten jest typowym przykładem tzw. monidła, czyli
... rodzaju realistycznego obrazu, portretu namalowanego najczęściej na podstawie zdjęcia ślubnego. Charakterystyczną cechą tego zazwyczaj czarno-białego obrazu były podkolorowania - na czerwono usta i lazurowoniebieskie oczy. Inne detale były retuszowane. Często postaciom domalowywano bardziej kosztowne stroje.
Monidła po raz pierwszy pojawiły się w XIX wieku w Polsce jako tańsza alternatywa tradycyjnych portretów, które z powodu zdecydowanie wyższej ceny były popularne jedynie w zamożniejszych warstwach społeczeństwa. Monidła natomiast rozpowszechniły się wśród mniej zamożnych warstw, szczególnie wśród chłopów. /źródło Wikipedia/

niedziela, 17 marca 2013

Prusinowscy z okolic Kolna - UAKTUALNIENIE Z DNIA 12.12.2013


Post ten (gdy tylko uda mi się zdobyć nowe materiały) uaktualniam, rozszerzam a czasem nawet dokonuję pewnej korekty informacji. Zainteresowanych tematem zachęcam do cyklicznego odwiedzanie tego postu (np. raz na 3-4 m-ce).

Z rodziny Prusinowskich były dwie moje prababcie:
Aleksandra z Niksowizny i Małgorzata z Zabiela.

Było kilka szlacheckich rodzin o tym nazwisku, które  pieczętowały się różnymi herbami. Genealodzy, zajmujący się etymologią nazwisk uznają, że nazwisko Prusinowski powstało niezależnie od nazw takich miejscowości  jak: Prusinów, Prusinowo, Prusinowice. W Polsce i jej dawnych ziemiach jest kilka miejscowości o tych nazwach i na tym etapie trudno określić - konkretnie od których wsi powstało nazwisko a które wsie przez Prusinowskich zostały założone. Na ten czas przyjmuje się, że wieś Prusinów w dawnej gminie Bełz, w województwie lwowskim uważa się za gniazdo rodowe Prusinowskich herbu Topór (obecnie jest to wieś Nyzy na Ukrainie). Natomiast  Prusinowice leżące na Mazowszu w gminie Świercze-Koty to rodowa wieś Prusinowskich herbu Rawicz?
Ród ten  należał do drobnej szlachta Ziemi Zakroczymskiej. Oczywiście musimy mieć na uwadze to, że w późniejszym okresie (XVII-XIX wiek) nazwisko to mogły przyjmować też rodziny chłopskie mieszkające w tych wsiach lub się z nich wywodzące. 

I tu wychodzi żelazna zasada genealogii, że pochodzenia naszej rodziny szukamy w aktach metrykalnych naszych przodków a nie w herbarzach.
 
Najstarszym źródłem, które wymienia  rodzinę Prusinowskich na Podlasiu są opracowane przez Franciszka Piekosińskiego 
Wypisy heraldyczne z Ksiąg Poborowych XVI w. woj. podlaskiego
które wymieniają
             Prusinowskiego  Jakóba  -  herbu Pobóg, 1572.

Do herbu Pobóg musimy podejść ostrożnie. W tamtych czasach nie każdy dysponował sygnetem rodowym i często przy nazwisku przybijał pieczęć sąsiad (uproszony przyjaciel), lub urzędnik przyjmujący zeznanie. Stąd większość szlachty  "używa" sygnetu Gierałtowego z herbem Roch.

O szlacheckim pochodzeniu Prusinowskich rozrodzonych w Ziemi Łomżyńskiej mogą zaświadczać  poniższe wpisy:


W opracowaniu "Szlachta herbowa Województwa Augustowskiego w I połowie XIX wieku" wymieniony jest 

MIERCZYŃSKI Wawrzyniec Jan Piotr herbu Jastrzębiec z odmianą, syn Macieja i Anny Prusinowskiej

Indeks zmarłych w parafii Drozdowo rok 1879

PRUSINOWSKI Aleksander 6 miesięcy, szlachcic, 28.06.1879 Rakowo Czachy, 33/79.

Tę część rodu, która osiadła na Kurpiach i mocno się rozrodziła, można uznać jako szlachtę "skurpiałą". Niektórzy z nich byli bartnikami, co potwierdzają księgi bartne nowogrodzkie w spisie z 1730 roku. Spis ten dotyczy klucza kolneńskiego i nowogrodzkiego.

Nie wszystkie rodziny Prusinowskich zachowały pamięć o szlacheckich korzeniach. Niektóre z nich, same uważały się za rodziny włościańskie co potwierdzają zbadane przez mnie XIX wieczne metrykalia z okolic Kolna. Tak było m.in  z rodzinami Prusinowskich z Niksowizny, Zabiela, wsi Samule i innych koło Kolna. Rodziny te żyły jak włościanie i pośród włościan. 
Połujański, który wędrował przez tereny Kurpiowszczyzny w latach 50-tych XIX wieku, zaliczył Prusinowskich do rodzin rdzennie kurpiowskich. W tym przypadku oznacza to rodzinę zasiedziałą i mocno rozrodzoną na tym terenie. Oczywiście nie wykluczało to szlacheckiego pochodzenia rodziny - sam Połujański  wspomina, że wśród Kurpiów wschodnich (z linii: Czerwone, Zabiele, Janowo, Borkowo, Rakowo, Kąty, Zalesie ..... Grzymały i Czartorja) większość uważała się za szlachtę a samo Kolno szczyciło się mianem stolicy szlachty kurpiowskiej.
Dociera do mnie coraz więcej materiałów, zdjęć od osób noszących to nazwisko lub mających Prusinowskich wśród przodków. Bardzo dziękuję za maile i materiały; wszystkie te materiały opracowuję i znajdą się one w oddzielnych postach lub w kolejnym rozszerzeniu tego. 
Jeszcze raz dziękuję za materiały - proszę o więcej - myślę, że wspólnymi siłami szybciej stworzymy biografie poszczególnych osób oraz rodzin Prusinowskich spod Kolna.
Jeśli ktoś  z zainteresowanych tematem chciałby zamieścić materiał dotyczący jego rodziny, bardzo proszę o kontakt - chętnie udostępnię łamy swojego bloga.

sobota, 9 marca 2013

Ród Ptaków ze wsi Ptaki k/Kolna.

Z rodziny Ptaków była moja babcia, ur. w 1912  Adela Ptak, po wyjściu za mąż Gugnacka.

Rodzina Ptaków może się poszczycić XVI wieczną wzmianką na swój temat. Zamieszczono ją w Lustracji województwa Mazowieckiego z 1565 roku. Oto jej fragment:


Dziewiąty młyn ważny, na tejże rzece Piszi, który teraz jest nowo zbudowany, jedno jeszcze nie do końca przez młynarza, nazwany Ptahki; który gdy będzie do końca zbudowany, może być go wielki pożytek, bowiem groblą uczynili przez rzekę Piszię. Budują też ci młynarze i drugie koła i stępy, jedno do falowania sukna a drugie do tłuczenia jagieł. Ci młynarze Ptaczy, iż wielkiem kosztem budują ten młyn, proszą o jakie opatrzenie ku temu młynowi i o prawo na trzecią miarę.... 

Wg Czesława Brodzickiego, młyn ten zaczął budować Stanisław Ptak, który był jego właścicielem do 1579 roku. W  książce “Kolno na Mazowszu” autor wymienia jeszcze Jana Ptaka z informacją, że Janowi młyn w 1618 nadał (zapis jest niejasny więc może chodzi o potwierdzenie nadania) król Zygmunt III. Niestety Brodzicki nie podał źródła tej informacji i na razie musimy zadowolić się jedynie tą skromną wzmianką. Młyn w Ptakach istniał do 1806 roku. Jego likwidacja odbyła się w latach 1795-1806. Związane jest to z III rozbiorem Polski, kiedy tereny te przypadły Prusom. Rzeka Pisa stała się wtedy ich wewnętrzną rzeką i aby uczynić ją bardziej spławną i wykorzystać do transportu bogactw puszcz m.in piskiej (jańsborskiej), zlikwidowano większość młynów na Pisie.
Pamięć o nich przetrwała jednak do czasów dzisiejszych. Moja babcia, wspomniana wcześniej Adela mówiła, że jak była dzieckiem to jej ojciec zabierał  ją nad  rzekę Pisę i pokazując pale tkwiące  w wodzie mówił ".... tu nasi przodkowie mieli swój młyn.."
Są też pewne wzmianki heraldyczne dotycząca kolneńskich Ptaków, które podają herb Kownia (Równia) jako przynależny tej rodzinie. Są to jednak źródła dość niepewne i brak jest źródeł historycznych potwierdzających przynależność tej rodziny do stanu szlacheckiego.

Oczywiście musimy mieć świadomość, że ród się rozrastał i nie wszyscy mogli zajmować się młynarstwem. Wielu więc potomków budowniczego młyna musiało szukać swego szczęścia gdzie indziej.
Niektórzy z nich mogli zostać bartnikami. Niejakiego Stefana Ptaka wymienia wykaz bartników klucza kolneńskiego z 1730 roku. Inni zostawali gospodarzami lub rzemieślnikami w pobliskich wioskach i miasteczkach. Ci co zostali w Ptakach po uwłaszczeniu i reformach rolnych z II poł. XIX w. zostali włościanami na niewielkich gospodarkach, które ulegały stopniowemu zmniejszaniu w wyniku podziału na po szczególnych członków rodzin. Wspomniany przeze mnie Jan Ptak był gospodarzem na 10 ha. Gospodarkę podzielił pomiędzy dwóch synów Wiktora i Antka. W Ptakach żyło i żyje do dziś kilka rodzin o nazwisku Ptak. Aby odróżnić poszczególne rodziny od siebie zaczęto stosować odimienne i przezwiskowe zawołania poszczególnych domów (siedlisk). Zebrany wykaz zawołań zaprezentuję w następnym poście.

Przykłady młynów wodnych
















piątek, 1 marca 2013

Amerykański ślad dotyczący Seweryna Wnuka.


Przeglądając amerykańskie zasoby genealogiczne, prezentowane na stronie
www.familysearch.org,
natrafiłem na zapis, który być może dotyczy naszej rodziny. Zapis ten wymienia Stanisława (Stanley) Wnuka, ur. 1884 roku w Kolnie (lub okolicy). Otóż Stanisław był synem Seweryna (Sefery) Wnuka i Franciszki Skrockiej. Możliwości są dwie - albo w okolicach Kolna, w tych samych latach, żyło dwóch Sewerynów Wnuków albo jest to nasz przodek.
Jeśli zapis dotyczy "naszego" Seweryna,  znaczyłoby to, że przed 1884 rokiem zmarła jego pierwsza żona Marianna i Seweryn ponownie ożenił się. Drugą żoną była właśnie Franciszka Skrocka. Jest to oczywiście tylko ciekawa hipoteza,  którą na pewno dalsze dociekania zweryfikują.

Tego typu statkami podróżowali emigranci z Europy,
 w tym również z terenów obecnej Polski.
Na zdjęciu statek "Rotterdam" zbudowany przez Harland & Wolff Limited, Belfast, Irlandia Północna w 1878 r. Zabierał na pokład  920 pasażerów
 (70 pierwsza klasa, 850 trzecia klasa).